Witaj na Shadows of the Sun !!!

Witaj na SHADOWS OF the SUN, blogu o muzyce "przeważnie" metalowej na którym zamieszczam recenzje albumów, demówek, koncertów, dvd i w ogóle wszystkiego co tylko tylko z nią związane.
Jest to jakby jego reaktywacja ponieważ z braku czasu musiałem porzucić pierwotny projekt. Myślę że teraz uda się bez problemów kontynuować to co zacząłem i co jest moją pasją.

Życzę miłej lektury...

Szukaj na tym blogu

sobota, 21 czerwca 2008

POWER DRAKKAR TOUR, Týr + Witchking + Totentanz - koncert


POWER DRAKKAR TOUR
Týr + Witchking + Totentanz

Częstochowa 19.06.2008 (Galeria Teatr from Poland)

Niestety w naszym mieście takich koncertów nie ma zbyt wiele, a nawet można rzec że nie ma ich wcale dlatego na ten czekałem z niecierpliwością. Bilety kosztowały 20zł w przedsprzedaży bądź 26zł w dniu koncertu i mimo dość niewielkiej liczby osób bo około 100 spokojnie można było je nabyć przed samym koncertem o godzinie 20. Sam koncert zaczął się oczywiście od supportu. Na pierwszy ogień poszedł heavy/power metalowy Witchking z Krakowa z oczywiście 30 minutowym opóźnieniem. Zagrali całkiem nieźle kilka kawałków ze swojej płyty zachęcając wszystkich niestety niezbyt skutecznie żeby podeszli bliżej pod scenę. Później po około 20 minutowej przerwie i strojeniu instrumentów nadeszła pora na drugi zespół czyli hard-rockowy Totentanz z Tarnowa. Ci natomiast mimo trochę z pozoru łagodniejszej muzyki bardziej przekonali słuchaczy pewnie dlatego że zagrali o niebo lepiej niż poprzednicy. Na początku zaczęli od spokojniejszych kawałków, a na koniec zakończyli świetnym utworem "Eutanazja". Tym razem już większy tłum zgromadzony pod samą scena zaczął się rozkręcać i szaleć w pogo. Po kolejnej przerwie tym razem trochę krótszej przyszła pora na gwiazdę wieczoru czyli samego Týra. Pomimo drobnych problemów akustycznych panowie z Wysp Owczych pokazali klasę. Týr gra viking/folk metal i mimo tego że na płytach brzmią raczej dość spokojnie to na żywo ich koncert jest pełny mocy i ciężkiego kawałka metalowego grania. Zagrali starsze utwory jak i bodajże jeden z ich najnowszego albumu "Land". Tłum rozkręcił się na dobre a wokalista pomiędzy kolejnymi utworami rozbawiał swoją znajomością polskiego. Mimo że ich utwory są w miarę długie to grali zdecydowanie za krótko. Można było ich słuchać i słuchać, a to cały czas było za mało. Mimo wszystko grali chyba i tak najdłużej ze wszystkich tego wieczoru bo ponad 45 minut w porównaniu z poprzednikami którzy w granicach 30 minut. Na koniec zagrali jeszcze ostatni utwór na bis po czym tłum zaczął krzyczeć "Tyr, Tyr, Tyr" ale to już był niestety koniec. Całość zakończyła się około godziny 23:30.
Podsumowując warto było czekać choćby na samego Týra, ale support spisał się naprawdę nieźle. Oby więcej takich koncertów w Częstochowie! i do zobaczenia miejmy nadzieje za rok...

2 komentarze:

Black Maggot pisze...

W Częstochowie nie ma zbyt wiele, a w moim ponad dwudziestotysięcznym mieście nie ma w ogóle. :) Faktycznie, 100 osób to garstka. Ja bym chętnie wyskoczyła na taki vikingowy pokaz.

BlackWhiteWolf pisze...

Wiec nastepnym razem wpadaj do Czestochowy ;) chociaz jak napisalem tutaj tez nie czesto sa takie koncerty a nawet jak juz to nie ma zadnej reklamy i jesli samemu sie nie zainteresuje to latwo przegapic...